Ciężkie riffy, szybka perkusja i kontrowersyjne teksty. Oto znaki rozpoznawcze muzyki metalowej. Do tego dochodzą długie włosy, skórzane kurtki nabite ćwiekami, naszywki i masywne, wojskowe buty, tzw. glany. Całość wygląda mrocznie i groźnie, ale tak naprawdę jest to jedynie wizerunek, specyficzny dla artystów wykonujących wszelkie odmiany metalu.

Jednakże, nie tylko muzycy w ten sposób kreują swój wygląd – również ich fani lubią się do nich upodabniać. Słuchając muzyki swoich idoli i wzorując się na ich image’u, tworzą odrębną subkulturę metalowców, którzy doczekali się nawet swojego święta! Obchodzone jest ono 29 marca.

Geneza tej subkultury sięga lat siedemdziesiątych XX wieku i – jak można się domyśleć – swoją nazwę zaczerpnęła od ciężkiej odmiany rocka – heavy metalu. Choć ruch ten powstał w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, jej członków można spotkać na całym świecie. Ciekawostką jest, że najwięcej metalowców jest w Brazylii i Japonii! Pojawienie się ich było związane z frustracją, spowodowaną zbyt dużą popularnością muzyki disco i tęsknotą za klasycznym rockiem, który swoją świetność przeżywał w końcu lat sześćdziesiątych.

Cechą charakterystyczną metalowców jest brak wyznawanej przez nich ideologii – najważniejsze jest wspólne przeżywanie koncertów i ten sam gust muzyczny. W Polsce metalowcy wpisali się w krajobraz subkultur na początku lat osiemdziesiątych. Wyróżniali się – podobnie jak ich zachodni koledzy – głównie strojem i fascynacjami muzycznymi. Od początku swego istnienia byli oskarżani o profanację muzyki, tendencje satanistyczne i neopogańskie.

Dla członków subkultury metalowej liczy się przede wszystkim muzyka, która według nich, powinna być słuchana głośno. Wynika to przede wszystkim z wrodzonej potrzeby oraz chęci ekspresji własnych uczuć i emocji. Bardzo duże znaczenie dla metalowców ma także poczucie autentyczności, które charakteryzuje metalową scenę. Uważają oni, że ta prawdziwość powinna wymuszać na zespołach pełne zaangażowanie w tworzenie muzyki i kultury metalowej, w taki sposób, aby uniknąć komercjalizacji, a ściślej mówiąc tzw. sprzedawania się zespołów.

Metalowcy często utożsamiani są z satanistami, co jest myśleniem błędnym. Taki stereotyp powstał nie tylko ze względu na budzący grozę i przerażenie wygląd. Do mylnego postrzegania członków subkultury metalowej przyczynił się także wykonywany przez nich gest, tzw. mano cornuta, czyli dłoń ułożona w kształt diabelskich rogów. Nazwa pochodzi z języka włoskiego i dosłownie oznacza „rogatą dłoń”. Co prawda na obszarze basenu Morza Śródziemnomorskiego, skąd pochodzi, ma znaczenie wulgarne i obraźliwe – to w naszej kulturze jest jedynie symbolem identyfikacji z muzyką i ruchem metalowców. Gest został spopularyzowany pod koniec lat siedemdziesiątych przez Ronniego Jamesa Dio, który w latach 1979 – 1982 był wokalistą heavy metalowej grupy Black Sabbath.

Dzień Metalowca w Polsce nie jest jeszcze bardzo znany, ale członkowie tej subkultury doskonale znają datę 29 marca. Swoje święto obchodzą we własnym gronie, najczęściej w hardrockowych klubach, gdzie odtwarzana jest muzyka wyłącznie z ich ulubionego gatunku. Mała popularność tego zwyczaju wcale nie oznacza, że charakter jego celebracji jest kameralny. Fanów metalowej muzyki w naszym kraju jest naprawdę bardzo dużo, więc nie ma problemu ze zorganizowaniem konkretnej grupy metal – maniaków, którzy z godnym dla tego święta szacunkiem będą je obchodzić.

Iwona Sołdek

Dodaj ocenę:

7 głosów, średnia ocena: 10,00
Loading ... Loading ...