Światowe teorie spiskowe, cz. 3 – World Trade Center zaatakowali Amerykanie?!
Ciekawostki
6 września 2009 | 6:14
Od momentu, kiedy wzmianka o niej pojawiła się po raz pierwszy, wywołała sporą burzę, zarówno wśród swoich wyznawców jak i przeciwników. Obecnie mówi się o niej, że jest teorią spiskową wszech czasów, a fanatyków szczerze w nią wierzących można spotkać już chyba na całym świecie. A wszystko to zaczęło się 11 września 2001 roku.
Gdy 11 września o 9:03 pierwszy z porwanych przez terrorystów samolotów uderzył w południową wierze WTC , runął nie tylko budynek. Tego dnia zawaliło się przede wszystkim nietykalne do tej pory poczucie bezpieczeństwa Amerykanów. Ktoś odważył się dokonać zamachu na ich potęgę, siłę i obudził wrodzony, drzemiący w nich patriotyzm. Sprawcy i motywy znani byli niemal od samego początku. Głównym podejrzanym byli islamscy terroryści działający, w organizacji Al.-kaida na czele z Osama bin Ladenem, który zresztą na antenie arabskiej telewizji Al Dżazira osobiście przyznał się do dokonania zamachu z 11 września i zagroził przeprowadzeniem kolejnych. Od tego momentu oczy całego świata zwrócone zostały w stronę Stanów Zjednoczonych, a wydarzenia te miały swoje międzynarodowe konsekwencje, których skutki odczuliśmy także my, Polacy. Zamach dokonany na budynki Twin Towers, należące do kompleksu World Trade Center, dały Stanom pretekst do rozpoczęcia operacji wojskowej w Iraku i Afganistanie, które mocno nadwyrężyły ich budżet, prawdopodobnie spowodowały kolejne zamachy w Londynie, na Bali, w Hiszpanii czy Indiach i jak oceniają eksperci, stały się przyczyną kryzysu gospodarczego w Ameryce Północnej. I choć całe zdarzenie jak i jego kontekst wydają się jasne i zrozumiale, jeśli można tak powiedzieć w przypadku zamachu, w którym ginie tysiące osób, istnieje na całym świecie spora grupa ludzi uparcie, a nawet
fanatycznie wierzących w to, że tzw. terrorystyczny zamach na WTC skrupulatnie zaplanowali sami Amerykanie, a dokładnie spora grupa agentów, techników, ekspertów i specjalistów ze znanymi osobistościami, takimi jak Condoleezza Rice, ówczesny Doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego Prezydenta Stanów Zjednoczonych, George Bush czy Donald Rumsfeld na czele. Teoria ta, choć sama w sobie absurdalna i mało wiarygodna, w obliczu znanych faktów i wydarzeń wydaje się być wyjątkowo interesująca.
Zdaniem twórców tej chyba najpopularniejszej do tej pory teorii spiskowej, pomysłodawcami całego zamachu na WTC byli sami Amerykanie, a dokładnie członkowie amerykańskiej partii Republikańskiej, którzy sprawowali wtedy władzę w USA. Zamach ten, choć uderzył właśnie w mieszkańców tego potężnego i – wydawać się mogło – nienaruszalnego mocarstwa, miał podobno przyczynić się do wzrostu dochodów prezydenta Busha, dać pretekst, by zaatakować Irak i uzyskać tym samym swobodny dostęp do znajdujących się tam złóż ropy oraz zwiększyć produkcję i sprzedaż w dziedzinie przemysłu zbrojeniowego.
Argumentem, mającym rzekomo najsilniej świadczyć o zaplanowaniu przez amerykański rząd zamachu z 11 września 2001, ma być przede wszystkim informacja o telefonie, który wykonała Condoleezza Rice do burmistrza San Francisco, Willie’go Browna i ostrzec go, by feralnego dnia nie latał samolotami. Informacje ta przekazać miał wiarygodny i cieszący się autorytetem i uznaniem wiarygodny świadek, którego personalia zostały oczywiście utajnione. Niestety – jak to bywa w takich przypadkach, jest to informacja niemożliwa do sprawdzenia czy
potwierdzenia, a co za tym idzie – na poparcie absurdalnej teorii zamachu „USA na USA” wydaje się być idealna.
Według zebranych przez twórców tej teorii spiskowej informacji, istniała grupa ludzi wiedzących o mającym się wydarzyć zamachu, ponieważ w lipcu tego samego roku właściciel całego kompleksu WTC, Larry Silvestein, ubezpieczył oba budynki od zniszczenia na kwotę ponad 3,5 miliarda dolarów. I choć nie była to pierwsza tego typu umowa ubezpieczeniowa zawarta przez niego, ponieważ budynku Twin Towers nie pamiętają dnia, w którym nie byłyby ubezpieczone, fakt ten przedstawiony w odpowiednim kontekście, jakim jest zamach na wieże niecałe 2 miesiące później, wydaje się być kolejnym idealnym argumentem przemawiającym na korzyść spisku.
Innym z argumentów, mających przemawiać na korzyść fanatyków teorii o ataku USA na samych siebie, są zeznania świadków i pierwszych reporterów, podających informacje o tragedii na Manhattanie na antenie telewizji. Mówili oni nie o uderzeniu samolotu, które miało miejsce na wysokości 78-84 pietra, czego stojąc u podnóża budynku widzieć nie mogli, lecz o wybuchach na poszczególnych piętrach, które miały bezpośrednio doprowadzić do zawalenia obu budynków. I choć początkowo w obszarze tej teorii twierdzono, że samoloty, które uderzyły w budynki były specjalnie wyposażone w zbiorniki z dodatkowym paliwem czy ładunkiem wybuchowym dającym pewność na większe zniszczenia, obecnie przetrwało i tak mocno absurdalne przekonanie, że cały budynek nafaszerowany został już dużo wcześniej ładunkiem wybuchowy. Jest to teoria niedorzeczna o tyle, że już sam samolot uderzający z prędkością ponad 900 km/h w wieżowiec przynosi olbrzymie zniszczenia, czego świadkami byliśmy obserwując na żywo relacje z zamachu.
Ponadto pojawił się również fakt, że we wcześniejszych latach w raportach amerykańskich służb wywiadowczych szczegółowo opisywano możliwość dokonania przez islamskich terrorystów samobójczych zamachów na budynki w dużych miastach. Wynikać ma z tego, jakoby CIA już na początku 2001 roku posiadało informacje o przygotowywanym zamachu, wiec skoro nie zrobiono nic, by zapobiec największej tragedii na skale światową, wniosek jest prosty – był on zaplanowany i skrupulatnie przygotowany przez największych agentów i wyspecjalizowanych ekspertów amerykańskich.
Pogłoski o rzekomym spisku dotyczącym zamachu z 11 września 2001 roku pojawiły się mniej więcej 4 lata po dokonaniu zamachu. Prawdopodobnie są one niczym innym, jak tylko emocjonalną reakcją na ludzką krzywdę, która się wtedy dokonała. Reakcją potrzebującą dla rozładowania żalu, gniewu i cierpienia namacalnego obiektu, który można obarczyć winą za cale zło, do którego doszło. A ponieważ islamscy terroryści odpowiedzialni za ten zamach są nieosiągalni, twórcom tej teorii spiskowej łatwiej było znaleźć kozła ofiarnego nieco bliżej. Padło na ówczesnego amerykańskiego prezydenta Georga Busha, niezbyt zresztą popularnego i lubianego, oraz na jego ludzi.
Joanna Klaczek



Październik 30th, 2009 o godzinie 5:07 pm
Ja tam bym nie podchodzila z takim sceptyzmem do tej teorii… sluzby wywiadowcze dobrze wiedzialy co sie swieci, pytanie czy rzad zignorowal ostrzezenia z glupoty czy celowo. Moze Amerykanie nie sa najinteligentniejszym narodem ale na plany zamachow istnialy dokumenty i nagrania. Widocznie komus bylo po dordze.. a ropy nigdy nie za wiele